środa, 27 maja 2026

Wiewiórki atakują, czyli jak Smart Games po raz kolejny skradło nasze wieczory! [Recenzja]

Wiewiórki atakują, czyli jak Smart Games po raz kolejny skradło nasze wieczory! [Recenzja] 

 

#recenzja we współpracy z księgarnią Tantis.pl 

To już chyba uzależnienie w zbieraniu gier od Smart Games, ale nic na to nie poradzę, że całą rodziną je lubimy i choć dziecko coraz starsze, każde z nas chętnie sięga z przyjemnością po te pochłaniające gierki. Tym razem do naszej kolekcji dołączyły Wiewiórki atakują (znane też pod nazwą Uciekające wiewiórki). Jeśli śledzicie mojego bloga regularnie, to dobrze wiecie, że mamy słabość do łamigłówek tej marki. Za każdym razem, gdy myślę, że nic nas już w tym temacie nie zaskoczy, w nasze ręce wpada kolejne pudełeczko, które udowadnia, jak bardzo się myliłam!

Tym razem przenosimy się do leśnego królestwa, gdzie małe, rude spryciule próbują przygotować się do zimy. Zadaniem gracza jest pomóc wiewiórkom ukryć ich najcenniejsze skarby – żołędzie – w bezpiecznych dziuplach pod ziemią. Brzmi prosto? Oczywiście, ale tylko z pozoru!

Co znajdziemy w pudełku i jak to wygląda? 

Zacznijmy od tego, co tygryski (i esteci!) lubią najbardziej, czyli od wykonania. Smart Games przyzwyczaiło nas do najwyższej jakości i tutaj również nie ma mowy o rozczarowaniu. W środku kompaktowego, zamykanego plastikowego pudełka (które idealnie sprawdzi się w podróży, samochodzie czy podczas czekania w kolejce do lekarza) znajdziemy planszę, elementy z uroczymi, trójwymiarowymi wiewiórkami, malutkie żołędzie oraz tradycyjnie książeczkę z zadaniami.

Wiewiórki są wykonane z dbałością o każdy detal, a same żołędzie są tak urocze, że od samego patrzenia człowiek ma ochotę usiąść do zabawy. Ogromny plus za solidną, plastikową pokrywkę – dzięki niej gra staje się idealną pozycją "wyjazdową", bo wszystkie elementy trzymają się na swoim miejscu i nic się nie pogubi.

Jak się w to gra? 

Zasady są banalne do wyjaśnienia, co jest ogromną zaletą gier jednoosobowych. Wybieramy zadanie z książeczki (do dyspozycji mamy aż 60 wyzwań podzielonych na 5 poziomów trudności: od Startera do Mastera). Układamy wiewiórki na planszy startowej dokładnie tak, jak wskazuje ilustracja, a w łapki każdego stworzonka wkładamy po jednym żołędziu.

Naszym celem jest takie przesuwanie elementów po planszy – w pionie i poziomie – aby każdy żołądź wpadł do jednej z dziupli. Haczyk polega na tym, że plansza ma otwory tylko w określonych miejscach, a kształty klocków z wiewiórkami są nieregularne i wzajemnie się blokują. Czasami jeden nieprzemyślany ruch sprawia, że musimy zaczynać od nowa!

Nasze wrażenia – dla małych i dużych 

Choć gra dedykowana jest dla dzieci od 6. roku życia, gwarantuję Wam, że dorośli przepadną przy niej tak samo szybko. Poziomy „Starter” idealnie sprawdzają się do rozgrzewki i dodania dziecku pewności siebie. Jednak im dalej w las (dosłownie i w przenośni!), tym mocniej trzeba wysilić szare komórki. Poziomy „Expert” i „Master” to już wyższa szkoła jazdy, przy której sama potrafię spędzić dłuższą chwilę, intensywnie kombinując i analizując każdy krok wstecz.

To, co najbardziej cenię w serii Smart Games, to niesamowity trening cierpliwości, logicznego myślenia i wyobraźni przestrzennej, który podany jest w formie genialnej zabawy. Dziecko nie czuje, że się uczy czy wysila – ono po prostu chce pomóc tym biednym wiewiórkom schować zapasy przed zimą! Gra uczy też radzenia sobie z drobnymi porażkami i pokazuje, że do celu często prowadzi metoda prób i błędów.

Podsumowanie 

Tej gry po prostu nie da się nie polubić. Jest piękna, mądra, wciągająca i bardzo dynamiczna. Jeśli szukacie prezentu, który nie wyląduje w kącie po pięciu minutach, a przy okazji odciągnie Wasze pociechy (i Was samych!) od ekranów telefonów czy telewizorów, to trafiliście idealnie. U nas ta gra na stałe zagościła na stole.

A jak jest u Was? Znacie już leśne przygody wiewiórek, czy może Wasze serca skradł inny tytuł od Smart Games? Dajcie koniecznie znać w komentarzach!

 



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...