piątek, 31 lipca 2026

Czy można było wybrać inaczej? Trudne decyzje i wielkie emocje w „Róży” Anny Rybakiewicz

 Okładka książki Róża Anny Rybakiewicz leżąca obok filiżanki z herbatą – recenzja powieści historycznej na blogu Cynamonowe Szczęście.

#recenzja we współpracy z księgarnią Tantis.pl 

Kiedy wielka historia upomina się o zwykłego człowieka. Recenzja powieści „Róża” Anny Rybakiewicz 

Już niejednokrotnie wspominałam Wam na blogu, że zachwyca mnie styl Anny Rybakiewicz. Jej niezwykły talent do tkania obyczajowych opowieści na niezwykle trudnym, często bolesnym tle historycznym. Autorka nie boi się sięgać po tematy najtrudniejsze, a jednocześnie robi to z niezwykłą wrażliwością i wyczuciem. Dlatego, gdy tylko nadarzyła się okazja, z ogromną przyjemnością i niemałymi oczekiwaniami sięgnęłam po jej powieść – „Różę”. I wiecie co? Po raz kolejny przepadłam bez reszty.

Człowiek w trybach historii

To historia Tadeusza – i to właśnie on od pierwszych stron staje się przewodnikiem brutalnym, nieprzewidywalnym świecie. W 1943 roku chłopak zostaje wywieziony na roboty przymusowe do Niemiec, a praca w tamtejszej szkółce róż staje się początkiem niebezpiecznego, zakazanego uczucia do młodej Niemki, Almy. 

Tadeusz nie jest papierowym superbohaterem bez skazy; to człowiek z krwi i kości, pełen rozterek, marzeń i lęków, z którymi tak łatwo nam się utożsamić. Jego losy pokazują jak wielka machina historii potrafi brutalnie zmiażdżyć plany na przyszłość, zmuszając do podejmowania decyzji, o których w czasach pokoju nikt z nas nie musiałby nawet myśleć.

Obserwowanie jego wewnętrznej przemiany, walki o przetrwanie i – co równie ważne – o zachowanie własnego człowieczeństwa w nieludzkich warunkach, to literackie doświadczenie z najwyższej półki. Rybakiewicz udowadnia, że najważniejsze bitwy często toczą się nie na frontach, ale w sercach i umysłach zwykłych ludzi.

Tło, które żyje i oddycha

To, co w „Róży” uderza najmocniej, to niesamowity autentyzm. Wszystko podane jest w tak przystępny i angażujący sposób, że ani przez chwilę nie mamy wrażenia czytania suchego podręcznika do historii. Zamiast tego  niemal czujemy zapach kurzu, słyszymy odgłosy niepokoju i wraz z bohaterem odczuwamy ten wszechogarniający ciężar niepewności jutra.  Co więcej, autorka świetnie zestawia czasy wojennej pracy przymusowej z perspektywą 2003 roku, kiedy to jedno wyznanie umierającej żony bohatera zmusza go do rewizji całego powojennego życia i zadania sobie pytania, czy mógł wybrać inaczej.

Pomiędzy mrokiem a nadzieją

Róża” to jednak nie tylko mrok i wojenna zawierucha. To także, a może przede wszystkim, piękna opowieść o nadziei, miłości i sile ludzkiego ducha. Tytułowa symbolika subtelnie przeplata się z surową rzeczywistością, przypominając czytelnikowi, że nawet na najtrudniejszym, zrujnowanym gruncie może wyrosnąć coś pięknego. Relacje międzyludzkie są tu nakreślone z ogromną czułością i psychologiczną głębią – każdy dialog i każde, nawet najdrobniejsze gesty mają ogromne znaczenie.

 Książkę czyta się błyskawicznie, choć emocjonalny ciężar sprawia, że czasem trzeba ją na moment odłożyć, by wziąć głęboki oddech i przetrawić to, co właśnie się wydarzyło.

Czy warto?

Podsumowując, „Róża” to pozycja absolutnie obowiązkowa nie tylko dla wiernych fanów twórczości Anny Rybakiewicz, ale dla każdego, kto w literaturze szuka prawdziwych emocji, niejednoznacznych bohaterów i historii, która zostawia w sercu trwały ślad. To piękna, bolesna, ale i dająca nadzieję opowieść o tym, co w życiu tak naprawdę się liczy. Jeśli lubicie książki obyczajowe z historią w tle zdecydowanie polecam – przygotujcie sobie ciepłą herbatę, paczkę chusteczek i zarezerwujcie wolny wieczór, bo od tej historii nie da się oderwać.



Otwarta książka Róża Anny Rybakiewicz z widocznymi stronami tekstu, przygotowana do wieczornego czytania.


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...